Mąż całe życie twierdził, że nie utrzymuje kontaktu z nikim z rodziny. Po jego pogrzebie dostałam paczkę z Irlandii – w środku były wspólne zdjęcia z kobietą i dwójką dzieci, a na odwrocie daty pokrywające się z jego “wyjazdami służbowymi”
– Mamo, tu jest paczka dla ciebie. Z Irlandii – powiedziała Kasia, stawiając na stole brązowe pudełko oklejone celnymi naklejkami.
Spojrzałam na nią znad rachunków. Dwa tygodnie po pogrzebie Bogdana, a ja wciąż siedziałam w kuchni nad papierami – ubezpieczenie, ZUS, bank, wypis z aktu zgonu w trzech kopiach. Życie po śmierci męża okazało się papierkową robotą.
– Z Irlandii? – powtórzyłam. – Nikogo tam nie znamy.