“Dajesz nasze pieniądze mojej siostrze!” zażądał jej mąż. Ale podczas kolacji jego siostra zbladła, gdy żona puściła nagranie z kamery samochodowej
Pavel tak mocno uderzył dłonią w blat stołu, że puste filiżanki zabrzęczały w proteście.
“Dajecie nasze pieniądze mojej siostrze!” warknął, a jego głos załamał się w chryp. “Ira, czy ty w ogóle mnie słuchasz? Zoya nie ma dokąd pójść!”
Irina usiadła na stołku, bawiąc się krawędzią ręcznika kuchennego w dłoniach. W ich maleńkim mieszkaniu o powierzchni trzydziestu metrów kwadratowych, gdzie sofa i kuchenka były zaledwie dwa kroki od siebie, każda kłótnia przypominała krzyk w budce telefonicznej.
Oszczędzali przez cztery lata. Cztery lata ograniczania wszystkiego: wakacje oznaczały wyjazd do daczy, zimowe buty kupowano dopiero na wyprzedaży pod koniec sezonu, zakupy spożywcze z półek z przeceniami i cotygodniowe promocje. Irina otworzyła osobne konto depozytowe i razem ostrożnie przelały na nie połowę swoich dochodów, marząc o kupnie przestronnego dwupokojowego mieszkania w nowym budynku niedaleko parku. A teraz, gdy w końcu osiągnęli potrzebną kwotę, Pavel postanowił zagrać bohatera roku.
“Pasha, słyszę cię doskonale,” powiedziała Irina cicho, ale stanowczo. “Nie rozumiem tylko, dlaczego problemy Zoyi miałyby być rozwiązywane kosztem naszej przyszłości. Może wynająć mieszkanie. Albo zostań z rodzicami na jakiś czas.”
“Denis ją wyrzucił!” Paweł przeczesał ręką włosy. “Od miesięcy uprzykrzał jej życie, a dziś w końcu wyrzucił ją z jej rzeczami. Potrzebuje dachu nad głową. Mama nazwała ją histeryczną. Ty i ja możemy poczekać, ale Zoya teraz potrzebuje mieszkania z jedną sypialnią. Już obiecałem rodzicom, że pomożemy.”
Jedynym dźwiękiem w kuchni był zmęczony szum starej lodówki.
“Obiecałeś oddać nasze wspólne pieniądze, nawet mnie o to nie pytając?” Irina podniosła na niego wzrok. “Pieniądze, które pracowałem pół roku bez weekendów, żeby pomóc oszczędzać?”
“Nie bądź samolubny,” warknął Pawel. “Mówimy o mojej rodzinie. Jutro jedziemy do moich rodziców i tam wszystko omówimy.”
Gwałtownie odwrócił się i zniknął w drugim pokoju. Szelesty sofy jęczały pod jego ciężarem. Irina została w kuchni, czując, jak coś w niej skręca się z bólu i goryczy.
Następnego wieczoru mieszkanie rodziców Pawla pachniało domowym jedzeniem i lekarstwami. Nadieżda Iwanowna krzątała się przy kuchence, ciężko wzdychając, podczas gdy Igor Matwiejewicz siedział z marsową czołą, patrząc na telewizor bez dźwięku. Zoya siedziała przy stole, obejmując samą siebie. Miała na sobie rozciągnięty szary sweter, włosy związane w niechlujny kucyk, oczy czerwone, jakby płakała cały dzień.
Irina usiadła na krawędzi stołu, uważając, by nie dotknąć się lepkiej masy olejniczej.
“Irochka,” powiedziała teściowa, odkładając talerz z tostami. “Musisz nam wybaczyć. Ten proces pojawił się znikąd. Denis okazał się okropnym człowiekiem. Nasza biedna dziewczyna nawet nie ma teraz gdzie się zarejestrować.”
“Naprawdę jej współczuję, Nadieżda Iwanowno,” zaczęła Irina. “Ale Pavel i ja planowaliśmy przelać te pieniądze deweloperowi przed końcem miesiąca. Mieszkasz w trzypokojowym mieszkaniu. Zoya może zostać w starym pokoju brata.”
Igor Matwiejewicz odstawił kubek z siłą. Herbata rozprysnęła się na obrusie.
“Dorosła kobieta ma się wcisnąć do rodziców?” zagrzmiał. “Masz pieniądze w banku gotowe do użycia. Kupcie siostrze mieszkanie i później znowu oszczędzajcie na siebie. Jesteś młody. Macie całe życie przed sobą. Nie jest obca.”
Irina spojrzała na Pawła. Siedział tam z pochyloną głową, bezwiednie przeciągając widelec po wzorze na talerzu. Ani słowa w obronie ich planów. Ani jednego.
“These are our savings,” Irina said, her voice turning harder. “And we are buying a home for ourselves.”
Zoya gave a small sob and covered her face with her hands. Nadezhda Ivanovna rushed to her daughter, shooting Irina a furious glare.
“There you have it,” her mother-in-law hissed. “Modern young people. Not a drop of compassion. Trembling over every last penny.”
Irina stood, put on her coat in silence, and walked out into the street. The autumn wind cut unpleasantly across her face. Pavel caught up to her only when she was already by the car.
“You’re provoking them on purpose, aren’t you?” he attacked. “My sister’s life is falling apart, and all you care about is your paperwork!”
“I care about what we worked for, Pasha. And you’re ready to throw it away at the snap of your fingers.”
For the next week, they barely spoke.
On Friday morning, Pavel came into the kitchen, shifting from foot to foot.
“Ir, can I take your car keys for the weekend? Zoya needs to pick up the rest of her things from