Brat wziął mamę na sierpień na wieś – “niech odpocznie od bloku”. W czwartek mama zadzwoniła z numeru sąsiadki: skończyły się jej

– Nie umiał mi powiedzieć, że chce, żebym została na dłużej, ale inaczej – mama patrzyła przez okno na przejeżdżające wioski. – A ja nie umiałam mu powiedzieć, że chcę do domu.
Trzy tygodnie ciszy. Dwoje bliskich ludzi, którzy siedzą pod jednym dachem i nie potrafią powiedzieć sobie jednego szczerego zdania.
Odwiozłam mamę na Retkinię. Podlałam kwiaty na balkonie – przeżyły, choć ledwo. Mama wzięła lek, zmierzyła ciśnienie, usiadła w swoim fotelu i włączyła telewizor.
– Lucynko, a ty byś mnie wzięła? Na tydzień? – zapytała, nie patrząc na mnie.
Zrobiło mi się ciasno w gardle.