Moje palce zacisnęły się na kocu. „Amanda mówiła, że jesteś zajęty nowym projektem hotelowym. Że nie powinnam ci przeszkadzać. Że wysyłacie tyle, ile możecie.”
Daniel zerwał się tak gwałtownie, że ozdoby na choince zadrżały. „Tyle, ile możecie? Mamo, te pieniądze były dla ciebie. Na ogrzewanie, jedzenie, leki.”