Spotkanie z prawnikiem
Następnego ranka Siergieja już nie było. Nie zostawił wiadomości.
Założyłam czarny garnitur, włożyłam dokumenty do dużej teczki i zaczęłam szukać prawnika zajmującego się sprawami mieszkaniowymi i rodzinnymi.
Tak trafiłam do kancelarii Rodiona Maksimowicza Kowalowa.
Jego biuro mieściło się w nowoczesnym centrum biznesowym. Sam prawnik był około pięćdziesięcioletnim, eleganckim mężczyzną o uważnym spojrzeniu.
— Proszę opowiedzieć wszystko po kolei — powiedział.
Zaczęłam od wydarzeń sprzed dwóch lat. Opowiedziałam o pełnomocnictwie, naciskach teściowej, znalezionej teczce i projekcie sprzedaży.
Rodion Maksimowicz długo analizował dokumenty.
— Pełnomocnictwo zostało poświadczone notarialnie i znajduje się na nim pani podpis — stwierdził. — Z formalnego punktu widzenia dokument jest ważny. Twierdzi pani, że nie rozumiała jego rzeczywistego znaczenia?
— Tak. Powiedziano mi, że chodzi o formalność związaną z inwestycją w biznes męża.
— Są świadkowie? Nagrania? Pisemne dowody nacisku?
— Nie. Siergiej przyznał tylko, że wiedział o dokumentach.
Prawnik wyjaśnił, że same słowa męża mogą nie wystarczyć, ponieważ później może się z nich wycofać.
Następnie przyjrzał się projektowi umowy.
— Transakcja jeszcze się nie odbyła. To bardzo ważne. Pełnomocnictwo można odwołać. Wtedy teściowa utraci możliwość legalnego działania w pani imieniu.
Przedstawił mi plan: najpierw odwołanie pełnomocnictwa, następnie oficjalne poinformowanie ООО „Wektor-Inwest” o braku uprawnień Galiny Pietrowny, a później — w zależności od rozwoju sytuacji — zgłoszenie sprawy organom ścigania.
— Musi pani jednak wiedzieć jedno — dodał. — Jeśli pójdzie pani tą drogą do końca, rodzinnego konfliktu nie da się już zamieść pod dywan.
Nie potrzebowałam czasu do namysłu.
— Jestem gotowa. Drogi powrotnej już nie ma.
Ultimatum dla Galiny Pietrowny
Po wyjściu od prawnika pojechałam bezpośrednio do teściowej.
Gdy weszłam do jej mieszkania, siedziała spokojnie w fotelu z książką w rękach.
— Siergiej już dzwonił — powiedziała. — Podobno urządziłaś wczoraj histerię z powodu jakichś dokumentów.
— Znalazłam pełnomocnictwo i projekt sprzedaży mojego mieszkania.
Dopiero wtedy na mnie spojrzała.
— I co zamierzasz zrobić? Pójść na policję? Sama podpisałaś dokument u notariusza. Wszystko jest legalne.
— Mam prawnika. Pełnomocnictwo zostanie odwołane. Firma zostanie poinformowana, że nie ma pani prawa działać w moim imieniu.
Na jej twarzy pojawiło się pierwsze napięcie.
Natychmiast zaczęła tłumaczyć, że działała wyłącznie dla naszego dobra. Twierdziła, że chciała sprzedać moje mieszkanie i wykorzystać pieniądze na większe lokum dla mnie i Siergieja.
— Wszystko robiłam dla was! — oznajmiła.
— W takim razie pojedzie pani ze mną do notariusza i zakończymy tę sprawę.
Postawiłam warunek: albo współpracuje, albo dalsze działania będę prowadziła przez prawnika i, jeśli zajdzie taka potrzeba, organy ścigania.
Dałam jej piętnaście minut.
Wyszłam przed budynek i czekałam.
Po dziesięciu minutach drzwi się otworzyły. Galina Pietrowna wyszła w eleganckim płaszczu.
— Wsiadaj — powiedziała. — Skoro rozpoczęłaś ten cyrk, doprowadzimy go do końca. Ale zapamiętaj: spaliłaś wszystkie mosty.
Pełnomocnictwo zostaje odwołane
Procedura u notariusza przebiegła szybko. Po potwierdzeniu mojej tożsamości podpisałam wymagane dokumenty. Galina Pietrowna również złożyła podpis na odpowiednim oświadczeniu.
Nie było awantury.
Jedynie cisza.
Po powrocie do mieszkania teściowej usłyszałam:
— Poczekaj w salonie. Musimy omówić dalsze kroki.
Po około dwudziestu minutach zaczęli przychodzić krewni. Najpierw ciotka Tamara, później wuj Wadim, następnie kuzyn Siergieja Maksim. Ostatni zjawił się Siergiej.
Wszyscy zgromadzili się w jadalni.
Mnie zaproszono na końcu.
Usiadłam samotnie po jednej stronie stołu, podczas gdy cała rodzina zajęła miejsca naprzeciwko.
— Alinko, co się dzieje? — zaczęła ciotka Tamara. — Dokumenty, policja, groźby… Przecież jesteśmy rodziną.
— Rodzina przez dwa lata przygotowywała sprzedaż mojego mieszkania bez mojej świadomej zgody.
Wuj Wadim przekonywał, że doszło jedynie do nieporozumienia. Maksim twierdził, że nie rozumiem biznesu.
W końcu odezwał się Siergiej.
— Ala, można wszystko rozwiązać spokojnie. Pełnomocnictwo zostało odwołane. Zapomnijmy o tym. Zacznijmy od początku.
Patrzyłam na niego długo.
— Mam zapomnieć o dwóch latach kłamstw? O tym, że wiedziałeś i milczałeś?
Nie odpowiedział.
Wstałam.
— Pełnomocnictwo zostało odwołane. Mój prawnik poinformuje ООО „Wektor-Inwest” o braku uprawnień Galiny Pietrowny. Jeżeli sprawa nie zostanie definitywnie zakończona, podejmę kolejne kroki prawne.
W pokoju wybuchła awantura, ale nie zamierzałam dłużej uczestniczyć w tym przedstawieniu.
Przed wyjściem spojrzałam na Siergieja.
— Dokonałeś wyboru dwa lata temu, kiedy zdecydowałeś się milczeć. Dzisiaj tylko go potwierdziłeś.
Wyszłam.
Sprawa trafia na oficjalną drogę
Następnego dnia działałam zgodnie z planem uzgodnionym z Rodionem Maksimowiczem. Informacja o odwołaniu pełnomocnictwa oraz przygotowane przez prawnika pismo zostały przesłane do ООО „Wektor-Inwest”.
Następnie skontaktowałam się z prawnikiem.
— Dokumenty wysłane. Rodzina próbowała wywrzeć presję. Bezskutecznie.
— Zgodnie z przewidywaniami — odpowiedział. — Przechodzimy do następnego etapu.
Przygotowano zawiadomienie opisujące okoliczności uzyskania pełnomocnictwa, planowaną sprzedaż mieszkania po zaniżonej cenie oraz osoby uczestniczące w sprawie.
Kiedy podpisałam dokument, ręka nawet mi nie zadrżała.
Kapitan policji Ignatow wysłuchał całej historii, zapoznał się z dokumentami i poinformował, że zgłoszenie zostanie przyjęte oraz przeprowadzona zostanie weryfikacja okoliczności.
Wyjaśnił również, że ponieważ sprzedaż ostatecznie nie doszła do skutku, sprawa może być trudniejsza do oceny. Dla mnie najważniejsze było jednak oficjalne udokumentowanie całej sytuacji.
Wieczorem Galina Pietrowna pojawiła się pod moimi drzwiami.
Otworzyłam, pozostawiając założony łańcuch.
— Złożyłaś na mnie zawiadomienie?! — krzyknęła.
— Tak.
— Zniszczę cię!
— Już pani próbowała.
Po raz pierwszy zobaczyłam, że za jej gniewem kryje się również strach.
— Czego chcesz? Pieniędzy?
— Chcę definitywnego zakończenia tej sprawy i formalnego potwierdzenia, że nie będzie pani zgłaszać żadnych roszczeń do mojego mieszkania.
Zamknęłam drzwi.