— Czy wywierałeś presję na sąsiada, żeby skłamał i powiedział, że mój kochanek przyjdzie odwiedzić moją żonę?

Zamek zaskoczył.

Viktor pozostał sam pośrodku jasno oświetlonego salonu.

Cisza nie była już stłumiona, lecz ostra i wroga.

Spojrzał na zimny posiłek, na czarny ekran telewizora, który przed chwilą wyemitował wiadomość o zdradzie jego matki.

Teraz odzwierciedlał swoją własną samotność.

Wyjął telefon.

Jej palce lekko drżały, ale poruszały się z właściwą sobie szybkością.

Otworzył listę kontaktów.

” Mama “.

Nacisnął „Edytuj”.

Przewinął w dół do czerwonego przycisku „Usuń kontakt”.

System zażądał potwierdzenia.

Nacisnął „Tak”.

Następnie otworzył czarną listę i wpisał swój numer.

Następnie numer telefonu stacjonarnego jego rodziców.

Następnie sąsiadka Walentyna Igoriewna.

Metodycznie odcinał kawałki swojego przeszłego życia, przekształcając swój świat w odizolowaną wyspę.

Viktor podszedł do okna.

Na zewnątrz było ciemno.

Gdzieś w dole przechodziła jego matka i go przeklinała.

Za ścianą, w zamkniętym pokoju, leżała jego żona i go wyśmiewała.

Wygrał konfrontację, odkrył spisek, ujawnił wszystko.

Ale to zwycięstwo miało smak popiołów.

Wrócił do stołu i wziął pendrive’a, który wciąż leżał obok talerza z sałatką.

Ścisnął go w pięści, aż poczuł ból.

To było jego trofeum.

I jego klątwa.

— Szkoda — powiedział szorstko, zwracając się do pustych ścian.

– Nieważne.

Mam rację.

Fakty są po mojej stronie.

A emocje… emocje to tylko biochemia.

Z czasem opadną i uspokoją się.

Usiadł z powrotem przy stole i zaczął jeść zimnego, pozbawionego smaku kurczaka, krojąc mięso z taką zaciekłością, jakby piłował żywe ciało.

Mieszkanie było wypełnione idealnym, sterylnym poczuciem bezpieczeństwa, w którym nie było już miejsca ani na zaufanie, ani na ciepło.

Skandal dobiegł końca.

Rozpoczynała się zimna wojna.